(nie)małe faux-pas, czyli kulinarna wpadka

jajaja

Opowiem Ci historię, która należy zarazem do najbardziej żenujących (kulinarnie) momentów w moim życiu, jak i najbardziej pouczających. W końcu kim byłby człowiek bez wzlotów i upadków? Mam nadzieję, że zapamiętasz te słowa na całe życie i nauczysz się czegoś na moich błędach.

Pamiętam dzień, w którym dowiedziałam się, że będę pomagać w przygotowaniu wystawnej kolacji degustacyjnej dla 10-15 osób. Nie wiedziałam kim będą Ci ludzie i nawet się nad tym nie zastanawiałam, bo byłam strasznie podekscytowana wyróżnieniem, jakie mnie spotkało.
Kto by o tym myślał? W końcu miałam gotować z jednymi z najlepszych kucharzy w Polsce!

Zapowiadało się zwyczajnie. Praca od 10 rano do godziny X, brak czasu na zjedzenie posiłku, odciski na rękach, a poziom ekscytacji nadal sięgał zenitu. Oczywiście roboty było co niemiara, więc trochę spóźniliśmy się z wydaniem dań na czas, jednak goście przyjęli to wyjątkowo życzliwie.

I nagle… okazało się, że wśród gości znajduje się jedna osoba, która nie je mięsa. Jako że dania były szykowane w bardzo szybkim tempie, nikt nie miał na to czasu. Poproszono mnie, o zrobienie kwadratowych placków z cukinii. „Nic prostszego!” – pomyślałam. Wiedziałam, że czas mnie goni, jestem zdana sama na siebie i dano mi ogromny kredyt zaufania, biorąc pod uwagę rangę gości, dla których serwowane były dania (okazało się, że to bardzo ważne osoby z bardzo ważnej firmy). Ręce mi się trzęsły, serce biło jak Dzwon Zygmunta, ale postanowiłam dać z siebie wszystko.

Na tym etapie dodam, że do przygotowania placków z cukinii, trzeba ją najpierw zetrzeć na tarce, następnie obficie posypać solą i mocno ugniatać (jeśli placki muszą być gotowe na „już”), aż puści soki i będzie dobra do smażenia. I (właśnie tu następuje moment kulminacyjny) byłam tak zestresowana, myślałam, że zrobiłam wszystko jak należy, z wyjątkiem jednej, malutkiej rzeczy. Ha, potrzymam Cię jeszcze chwilę w niepewności.

Przygotowałam ciasto na placki, wlałam je do kwadratowych form i czekałam. Rozpierała mnie duma. „Niby mała rzecz, ale mogłam ją wykonać w 100% samodzielnie” – myślałam. Kiedy już były gotowe, zawołałam Szefa, który był pod wrażeniem wyglądu mojego dzieła. Raz, dwa, trzy, dekor, wydanie. Koniec tematu. Wróciłam do pracy, w końcu kolacja jeszcze się nie skończyła.

Po 5 minutach przyszedł do mnie Szef kuchni, jeden z moich idoli, jeśli chodzi o polską gastronomię. „ZJEDZ TO!” – krzyknął. Zamarłam. „PRÓBOWAŁAŚ TEGO PRZED WYDANIEM?” – spytał. „O cholera!” – pomyślałam. Zrobiłam się czerwona jak burak i spróbowałam. Uwierz… nigdy w życiu nie zjadłam czegoś tak przesolonego. Serio. Do granic możliwości. „Przepraszam! Tak się zestresowałam, że zapomniałam opłukać cukinię z soli przed doprawieniem!”. I właśnie w tym momencie, pierwszy raz w życiu miałam ochotę zapaść się pod ziemię. „ZAWSZE PRÓBUJ TEGO, CO PODAJESZ GOŚCIOM” – krzyknął Szef.

Do tej pory jest mi strasznie wstyd i nigdy nie „chwaliłam się” tym moim faux-pas. Pomyślałam jednak, że podzielę się tym z Tobą. Jest to dobra nauka, jeśli chodzi o gotowanie. Od tamtej pory nigdy nie zdarzyło mi się (i nigdy więcej się nie zdarzy, mam nadzieję) podać komuś coś, czego wcześniej nie spróbowałam. Ba! Dzięki temu, że za każdym razem mocno koncentruję się na smaku podawanej przeze mnie potrawy, moje dania smakują o niebo lepiej!

Dołączam do tego postu przepis na placki z cukinii. Nigdy nie zrób takiej gafy jak ja, proszę!

500g startej na tarce cukinii
3 jajka
2 ząbki czosnku
150g mąki
zeszklona wcześniej na patelni cebulka
szczypta soli
świeżo mielony pieprz
olej kokosowy do smażenia

Cukinię umyj, następnie zetrzyj na tarce. Najlepiej na dużych oczkach. Obficie posyp solą i odstaw na 10 min. Po tym czasie dokładnie przepłucz wodą (!!!) i dokładnie wyciśnij nadmiar wody. Do cukinii dodaj pozostałe składniki i wymieszaj. Ciasto powinno być na tyle gęste, aby nie rozlewać się na patelni. Smaż z obu stron, aż się zarumienią. Podawaj ze śmietaną lub (jeśli dbasz o linię) jogurtem naturalnym. Smacznego!

2 Comment

  1. Znam te placuszki! Są wspaniałe! Dzięki nim, nauczyłam się jeść cebulę, której nigdy wcześniej nie lubiłam! 😀 Nie przeszkadzała mi, gdy była niewidoczna,a w tych placuszkach posmakowała mi tak bardzo, że wkrajam ją posiekaną na dość grubą kostkę! 🙂

    P.S.
    bardzo sympatyczny post! 😀
    na Twoim blogu jest bardzo sympatycznie, śmiesznie… i jakoś tak..domowo! 🙂
    Czuć, że po drugiej stronie siedzi CZŁOWIEK,a nie tylko ktoś, kto bloguje.
    Wielkie dzięki za tego bloga! Zdecydowanie dodaję do zakładek i zaglądam regularnie! 🙂
    Oby i mi udało się wprowadzić tak przemiłą atmosferę na moim blogu, mimo iż o innej tematyce.

    1. Bardzo mi miło! 🙂

Dodaj komentarz