Ostrygi – smak, luksus i libido

13435862_1200024793343554_2128286507_n

Ostrygi to przysmak dość abstrakcyjny. Zachwalane przez koneserów, uważane za silny afrodyzjak i symbol luksusu.  W czym tkwi cały ich urok? I czy rzeczywiście są tak genialne, jak opisują je smakosze? Przekonałam się o tym na własnej skórze.

Czym tak naprawdę jest ostryga? Jest to gatunek małża nitkoskrzelnego z rodziny ostrygowatych. Hm, brzmi skomplikowanie. Na chłopski rozum oznacza to małżę, która zamknięta jest w nierównomiernej muszli. Występuje głównie w północno-wschodniej części Oceanu Atlantyckiego oraz w Morzu Śródziemnym. Żyje na głębokości kilku metrów przy skałach nieopodal lądu. Ostrygi jadalne uznawane są za najcenniejsze mięczaki.

Ze względu na właściwości, jakie posiadają, są warte swojej ceny, a kosztują nie mało. Cena za jedną sztukę może wahać się nawet od 4 do 25 złotych. W swoim składzie posiadają bardzo dużo białka, cynku, witamin i minerałów. Są niskokaloryczne i obniżają poziom cholesterolu.

W Polsce możemy spotkać dwie odmiany ostryg: ostrygę jadalną, która jest mniejsza i okrągła i ostrygę wielką o wydłużonym i nieregularnym kształcie.

I teraz jedna z najważniejszych właściwości – ostrygi są bardzo silnym afrodyzjakiem. Usprawniają produkcję testosteronu, zwiększają libido i dodają energii. Podobno mają bardzo pobudzające działanie głównie wśród mężczyzn. Warto jednak pamiętać o tym, że aby uzyskać jakiekolwiek tego typu efekty, należy jeść je na surowo. Nigdy nie przekonałam się o tym na własnej skórze, a mogłoby być to ciekawe doświadczenie! Oczywiście kulinarnie.

13401095_1200024806676886_1815960815_n

I teraz muszę być szczera. Całe życie bałam się spróbować ostryg. Dlaczego? Nie wiem. Myślę, że gdyby nie jedne z zajęć na uczelni, gdzie tematem przewodnim były właśnie ostrygi, nigdy nie odważyłabym się ich spróbować. Może zostać uznane to za profanację, ale moje kubki smakowe po prostu nie pojmują ich fenomenu. Przepraszam. Bardzo chciałabym, żeby mi smakowały, ale nie smakują.

Jestem wielką fanką owoców morza, o czym już niedługo przekonasz się w kolejnych wpisach. Krewetki, mule i kalmary mogłabym jeść codziennie. Dlaczego więc nie smakują mi ostrygi? Jeśli lubisz ostrygi – wybacz mi to zniesławienie – dla mnie smakują jak woda z Bałtyku połączona z czymś dużym i śliskim. Rany, po raz kolejny dostałam gęsiej skórki.

13414497_1200024763343557_1584587630_n

Jak poznać czy ostryga jest świeża?

Jeśli muszla jest szczelnie zamknięta – jest ok. Powinna być również dość ciężka, leżeć w chłodzie, a najlepiej na lodzie. Po przywiezieniu ich do domu najlepiej przykryć je nawilżonym papierem kuchennym, aby nie wyschły.

13414469_1200024820010218_221851816_n

Jak wyciągnąć te pyszności ze skorupki?

Otóż nie jest to takie proste! Ostrygi powinno otwierać się specjalnym, małym nożem. Trzeba jednak uważać, aby nie wbić go sobie w rękę, ponieważ (z tego, co przekazał mi Szef Kuchni) takie rany goją się nawet 2 miesiące (!).

Warto również wiedzieć, że przed otwarciem ostrygi, jest ona nadal żywa i… bardzo silna. Ostrzegam – trzeba się napracować, żeby odciąć mięsień, którym kurczowo trzyma się drugiej ściany skorupy…

Oto film, który własnoręcznie skleiłam (i jest to mój pierwszy film, więc proszę o wyrozumiałość!) pokazujący, jak otwierać ostrygi…a także moją reakcję po spróbowaniu ich po raz pierwszy w życiu.

Po obejrzeniu tego filmu wiesz, że specjalistą od ostryg nie jestem i raczej nie będę. Może kiedyś spróbuję ich w innej postaci i zmienię zdanie. Może. Podobno w tempurze są znakomite!

Jeśli jesteś fanem ostryg – przepraszam, jeżeli Cię uraziłam. Jeśli jednak jesteś ostrygowym laikiem, tak jak ja, powiem Ci, że warto ich spróbować. Z czystej ciekawości. Pamiętaj – co nas nie zabije, to nas wzmocni, a człowiek uczy się całe życie!

Dodaj komentarz