Bez tytułu, Warszawa

13406975_1712367029029222_7852005880271101679_n

„Bez tytułu” – nowe miejsce na kulinarnej mapie Warszawy. Jest to połączenie kulinarnego kunsztu i elegancji w nowoczesnym wydaniu. 

Szefem Kuchni w „Bez tytułu” jest Francuz Erwan Debono, który doświadczenie zdobywał we Francji i Stanach Zjednoczonych. Jest to młody Szef Kuchni, który w genialny sposób łączy kuchnię nowoczesną z elementami tradycyjnej kuchni francuskiej, jednocześnie bazując na wielu polskich produktach.

Miałam przyjemność poznania Go osobiście, ponieważ podszedł do naszego stolika – wydaje się bardzo miłym człowiekiem i widać, że ma ogromną wiedzę.

Wróćmy jednak do najważniejszej kwestii – kwestii jedzenia.

Na wstępie przepraszam za jakość zdjęć, ale byłam tam późno i światło było bardzo słabe. W końcu do restauracji chodzi się jeść, a nie robić zdjęcia, prawda? – Powiedziała osoba, która robi zdjęcia wszystkiego, co je.

Menu nie jest długie, lecz miałam ogromny problem z wyborem dań. Wszystko bardzo mnie kusiło, jednak przemiły i bardzo cierpliwy manager lokalu, jako przystawkę doradził mi owoce morza. I był to bardzo dobry wybór.

Owoce morza idealnie komponowały się z sosem szafranowym! Delikatne krewetki, małże i ośmiornica zyskały genialnego smaku, dzięki podbiciu ich mocną w smaku kiełbasą chorizo. Elementem chrupiącym w tym daniu było ciasto francuskie, którego niestety nie mogłam spróbować (nietolerancja mąki pszennej), ale jestem przekonana, że musiało być wyborne. Mój znajomy wybrał raviole z karmelizowaną cebulą i serem feta, które zalane były bulionem grzybowym. Prawie rozpłynął się z zachwytu!

14111612_1255942441085122_1657070829_n

Było już późno, więc nie chciałam jeść bardzo dużo. Dlatego też zamiast dania głównego wybrałam kolejną przystawkę – siekany befsztyk tatarski z kremową, chrzanową grzanką.

I tu niestety trochę się zawiodłam. Nie był to najlepszy tatar, jaki jadłam w życiu. Nie jest nawet w pierwszej dziesiątce. Wierzę, że nie ma złych dań – są po prostu różne gusta. Ja wolę bardziej wyraziste smaki i drobniej posiekane mięso. Jednak jeśli chodzi o prezencję dania – bardzo przypadła mi do gustu.

14194477_1255942457751787_1278886508_n

Mój znajomy, jako danie główne wybrał pierś z kaczki z sosem z malin i orzechów nerkowca, podane z ziemniaczanym gratin* i oscypkiem. To danie również bardzo mu smakowało i nie było ani jednej rzeczy, do której mógłby się przyczepić.

14138395_1255942451085121_1893817176_n

Bardzo często, w tego typu tekstach, zapomina się o obsłudze lokalu. Ja, jako osoba, która pracowała w gastronomii, zawsze bacznie się im przyglądam. W „Bez tytułu” obsługa była bardzo pomocna, miła i naprawdę życzliwa. Co prawda, było widać, że kelnerki są początkujące, ale bardzo wspierał je manager lokalu. Oby tacy ludzie pracowali również w innych restauracjach!

Podsumowując – wydaje mi się, że każdy pasjonat jedzenia w „Bez tytułu” znajdzie coś dla siebie i będzie bardzo zadowolony z wyboru tego miejsca. Zarówno wystrój, jak i jedzenie, są naprawdę imponujące. Bardzo, bardzo polecam! I na 100% jeszcze nie raz odwiedzę to miejsce!

*ziemniaczane gratin to zapiekanka z cienkich plasterków ziemniaków, bardzo popularna we Francji.


„Bez tytułu”

ul. Poznańska 16

Warszawa

http://beztytulu.com

Dodaj komentarz