Rozmowy od kuchni: Jarosław Madejski – fotograf kulinarny

14686076_1290835490929150_294660470_n

Współpracował między innymi z magazynem Kuchnia, Agnieszką Kręglicką, marką Knorr, czy Winiary. Jarosław Madejski – fotograf jedzenia z ponad 20 letnim stażem i ogromną pasją do swojej pracy. 

Skąd pomysł na fotografowanie żywności?

Zaczynałem od mody, ale gdy się ożeniłem, stwierdziłem, że aby zachować związek przerzucę się na coś mniej absorbującego (śmiech). Dlatego wybrałem jedzenie.

Od ilu lat zajmuje się Pan fotografią jedzenia?

Ponad 20 lat. W latach 90’ w Europie i na świecie były przeróżne specjalizacje. Był fotograf od truskawek, od piwa, od szampana, od koktajli, czyli bardzo wąskie specjalizacje. Robiliśmy wszystko na klisze, więc wymagało to zupełnie innego ustawienia światła i naprawdę dużej wiedzy. Wydawało mi się, że Polska się zmienia, więc wcześniej czy później dojdzie to także do nas. Właśnie dlatego postanowiłem, że zostanę fotografem od food’u. Zresztą lubiłem robić zdjęcia jedzenia i nie było tak, że nie miałem o tym pojęcia. Czułem się w tym bardzo dobrze. Poza tym nie chciałem pracować po nocach. Wolałem kończyć około 17-18 i zajmować się domem. Taka była przyczyna.

Dobry cel!

Cel był dobry, choć praca przy modzie daje większą sławę, jednak nigdy nie było mi to potrzebne.

Gdy stwierdził Pan, że jednak będzie to fotografia żywności – od czego Pan zaczął? 

Byłem wtedy dużo młodszy niż teraz i tak naprawdę dopiero zaczynałem. Zaczepiłem się u Prószyńskiego, jako fotograf, który robi zdjęcia jedzenia, ale też ludzi. Na szczęście powstała też taka osobna komórka kulinarna, więc zacząłem robić dla nich zdjęcia.

Miał Pan jakąś styczność z gotowaniem?

Lubię gotować, ale nie robię tego na takim poziomie, jak kucharze. Uważam, że jeśli fotografuje się jedzenie, to powinno się cokolwiek o tym wiedzieć, choć nie jest to konieczne. Jest to po prostu przydatna wiedza, bo czasami mogę komuś coś doradzić. Inaczej przygotowuje się produkty do zdjęcia, a inaczej do konsumpcji.

Słyszałam, że nawet ziemniaki gotuje się 7 min, bo wtedy najlepiej wychodzą na zdjęciach.

Owszem. Jest to duża różnica, dlatego jestem przyzwyczajony, że nie „zajadam aktorów”. Nie zjadam ich, bo zazwyczaj są to dania bardzo ładne, ale nie koniecznie smaczne.

Czy była jakaś sesja zdjęciowa, współpraca z jakąś marką, która przyniosła Panu największą frajdę?

Jedną z takich sesji, którą bardzo dobrze pamiętam, to była sesja na świeżym powietrzu. Było to zwykłe zdjęcie brokułów, które leżały na błyszczącym stole. Wyszła z tego bardzo ładna wyspa i mocno zapadło mi to w pamięć.

Zazwyczaj odpowiada Pan wyłącznie za zrobienie dobrych zdjęć, czy za coś jeszcze?

Odpowiadam za wszystko, co będzie się działo na sesji. Muszę zadbać o to, aby pracować na jak najświeższych i najlepszych produktach. Muszę zadbać, aby styliści przywieźli mi dokładnie to, na czym chcę pracować lub czasami po prostu sam po to jadę. Pomidor musi być ładnym pomidorem, rzodkiewka musi być świeża i mieć piękne liście. Tak jest z każdym potrzebnym produktem.

Co jest najważniejsze w Pana pracy?

Bardzo ważna jest koncentracja i znajomość światła. Myślę, że jest to podstawowa wiedza przy fotografii. Trzeba wiedzieć, jak przedmioty odbijają światło, które przepuszczają światło, a które nie. Według mnie jest to najważniejsze. Kadrować można później, ale oświetlenie ciężko jest zmienić w Photoshopie. Warto wiedzieć, że teraz połowę rzeczy robi się w post produkcji.

Co doradziłby Pan osobom, które chciałyby związać przyszłość z fotografią żywności?

Kiedyś zawód fotografa był naprawdę lukratywnym zawodem. W tej chwili, przez to, że obracamy się w fotografii cyfrowej, każdy może zrobić zdjęcia. Jeśli ktoś chce z tego żyć, to mogę mu doradzić, aby znalazł inny sposób zarabiania, bo nie przynosi to już takich dochodów, jak kiedyś.

Poza tym, w dzisiejszych czasach jest ciężej się wybić, prawda? 

Zawód fotografa uległ pauperyzacji. Naprawdę. Jest takie hasło, że wszyscy jesteśmy fotografami, ale ja się z tym nie zgadzam. Uważam, że wszyscy mogą robić zdjęcia. Podam przykład: nie wszyscy jesteśmy pisarzami, ale każdy może pisać. Tak samo jest z fotografią.

Co Pan uważa na temat poziomu zdjęć jedzenia w Polsce?

Jest coraz wyższy. Jak zaczynałem, to fotografia kulinarna była naprawdę w powijakach i było nas kilku. Jedni robili to lepiej, drudzy gorzej, ale wszyscy uczyliśmy się fotografii. W tej chwili te zdjęcia są na bardzo wysokim, europejskim poziomie.

Jakie cechy powinien mieć dobry fotograf? 

W studiu powinien być spokój. Jak ktoś mnie pyta ile czasu będzie trwała sesja, to nie jestem w stanie odpowiedzieć. Przy fotografii, która powinna trwać krótko, na przykład pół godziny, nagle coś może się zepsuć. Stylista nie może czegoś ułożyć albo coś dzieje się ze światłem. Takich rzeczy nie da się przewidzieć. Zdarza się również tak, że sesja, na którą zakładam 5 godzin robiona jest w godzinę. Także w tej pracy najważniejsza jest cierpliwość i spokój. Nie można działać w emocjach. Nie należy krzyczeć. Podam przykład – ja nigdy nie pracuję sam. Zawsze jest ze mną stylista, kucharz, klient i czasami ktoś jeszcze. Jak ludzie się zgrają, to praca idzie dobrze. Jeśli nagle ktoś zaczyna krzyczeć, to efekt jest o wiele gorszy.

Z Pana punktu widzenia praca fotografa jest męcząca?

Nie. To cudowna praca (śmiech). W przeliczeniu na ułamki sekund jest również bardzo dobrze płatna.

A czy ma Pan jakiś przepis na sukces, jeśli chodzi o fotografię kulinarną?

A czy ja odniosłem wielki sukces?

Tak! Ma Pan swoje studio, cały czas się Pan rozwija, wykłada na Uczelni Wyższej. To raczej nieliczne z Pana sukcesów.

Moim największym sukcesem są zdjęcia artystyczne (śmiech). Żyję z robienia zdjęć kulinarnych, ale robię też coś dla siebie. Cały czas mam nowe pomysły na wystawy ze zdjęciami artystycznymi. Gromadziłem te zdjęcia od pewnego czasu i pracuję nad tym, aby stworzyć galerię. Najtrudniej jest wymyślić nowy temat. Wykonanie cyklu zdjęć, kiedy ma się pomysł, jest już prostsze.

Czy zdjęcia artystyczne, o których mowa, mają cokolwiek wspólnego z jedzeniem (śmiech)?

Nie (śmiech).

Czy ma Pan jakieś marzenie dotyczące fotografii?

Tak, żeby zrealizować wszystkie wystawy, które wymyśliłem i aby to spodobało się ludziom, bo również po to robi się zdjęcia. Odbiór jest ważny i chciałbym, aby ludzie doceniali moje prace.

1 Comment

  1. Bardzo sympatyczny Pan i super pomysł na posta!
    Z tym czasem trwania sesji…to prawda. Trochę siedzę w fotografii i doskonale wiem, że czasu nie da się przewidzieć. Nieraz sesja idzie zaskakująco szybko, a nieraz, gdy celem jest tylko jedno określone zdjęcie, okazuje się trwać w nieskończoność…
    Jednak warto być cierpliwym! 🙂 Czekać na dobre światło i pracować nad różnymi kompozycjami, porównywać je…

    Ściskam gorąco! :*

Dodaj komentarz