Bloger kulinarny, czyli praca na dwa etaty

food-blogger-2

Bycie blogerem kulinarnym to banał. Polega głównie na jedzeniu, chodzeniu po knajpach, no i rzecz jasna, na gotowaniu. Czy rzeczywiście prowadzenie bloga o tematyce kulinarnej jest proste jak bułka z masłem? Uwaga – ten artykuł mocno Cię zdziwi!

Pamiętam dzień, gdy założyłam bloga. Wiedziałam, że własna strona wiąże się z dodatkową pracą, jednak nie do końca zdawałam sobie sprawę z tego, jak wiele czasu i serca będę musiała w nią włożyć.

Wiem, że wiele osób nie jest świadomych, na czym dokładnie polega prowadzenie bloga kulinarnego, dlatego postanowiłam przedstawić Ci dzień blogera „od kuchni”, który poza prowadzeniem strony pracuje na pełen etat i robi drugie studia.

Bloger, jak każdy pracujący człowiek, wstaje rano, je śniadanie i szykuje się do pracy. I co ważne – nie robi zdjęć porannego posiłku, bo najzwyczajniej w świecie nie ma na to czasu.

Pracę zaczynam o 10 i przy dobrych wiatrach z biura wychodzę około 18, więc cała kulinarna magia zaczyna się w granicach godziny 20. Każdego dnia. I uwaga, teraz Cię zaskoczę.

Dawniej na przepisy patrzyłam, jak na „oczywistą oczywistość”. Chcę zrobić sernik, więc w Google wpisuję „sernik”, znajduję przepis z ładnym zdjęciem i robię go według wskazówek. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, że jednak ktoś kiedyś musiał ten przepis stworzyć. Ba, samo stworzenie przepisu to pikuś!

Na każdy przepis, który możesz znaleźć na mojej stronie, składa się kilka elementów:

  1. napisanie przepisu
  2. wykonanie przepisu
  3. zawsze wiadomo, że pierwsze podejście zawsze można lepiej wykonać, prawda? (smutny żywot perfekcjonisty)
  4. poprawienie spisanego przepisu
  5. ponowne wykonanie dania/ciasta
  6. zrobienie zdjęć
  7. wrzucenie zdjęć do programu graficznego, aby dodać znak wodny
  8. napisanie artykułu do przepisu
  9. zredagowanie napisanego tekstu
  10. dodanie przepisu na bloga

Kolejną kwestią są dłuższe teksty. Każdy artykuł wymaga nie tyle przygotowania przepisu i wykonania go w domu, lecz wyszukanie informacji w jak największej ilości sprawdzonych miejsc, napisanie tekstu, zredagowanie i dodanie na stronę. Pamiętam, że nad jednym z artykułów z serii „ABC” w dziale „ABC gotowania” pracowałam łącznie 14 godzin! Wydaje się nieprawdopodobne, co? A jednak!

Jednak tym, co najważniejsze jest miłość do prowadzenia bloga. Tak. Miłość. Najprawdziwsza.

Wielu moich znajomych łapie się za głowę, gdy widzą ile czasu spędzam w kuchni. Jedni są z powołania lekarzami, inni strażakami, nauczycielami czy weterynarzami. Ja wierzę, że z powołania jestem blogerką kulinarną. Brzmi dziwacznie, nie sądzisz? A jednak! Uwielbiam pisać teksty o jedzeniu, kocham gotować i piec, ba, nawet robienie miliarda zdjęć w miejscach publicznych już przestało mnie krępować!

Z każdym dniem, z każdym przepisem, z każdym artykułem czy wywiadem, coraz bardziej uświadamiam sobie, że to jest to, co chcę robić w życiu. Nawet jeśli jest to praca na drugi pełen etat.

I powiem Ci coś w sekrecie. Jeśli kochasz coś robić, to po prostu to rób i nie patrz na przeciwności. Determinacja jest bardzo ważna. A co najważniejsze – gdy zobaczysz, że Twoje starania cieszą inne osoby i usłyszysz mnóstwo miłych słów na temat tego, co robisz – będziesz najszczęśliwszą osobą na ziemi. 

16933821_1432558553423509_1663030217_n


Główne zdjęcie – źródło: womensweb.in

Dodaj komentarz